PRZENOSINY

Zapraszam na mojego nowego bloga http://klaudiaosiak.pl oraz na newsletter!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zioła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zioła. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 sierpnia 2015

Prosta szarlotka z rozmarynem

Przyznaję szczerze, że do szarlotek mam bardzo ambiwalentny stosunek. Z jednej strony uwielbiam je piec, hojnie przyprawiać cynamonem i ziołami, a z drugiej, kiedy przychodzi mi wybrać ciasto w kawiarni, szarlotki omijam szerokim łukiem. Nie wiem, czemu się tak dzieje, choć mam podejrzenie, że jest to związane z pewnym sentymentem, jaki mam do tego ciasta; kiedy byłam dzieckiem i co weekend jeździliśmy z rodzicami na wieś, tam babcia moich koleżanek, pani Krysia, prawie zawsze przygotowywała szarlotkę. Spośród wszystkich niedzielnych wypieków ten lubiłam najbardziej. Zawsze idealnie słodka, z toną jabłek prosto z papierówki rosnącej w ogrodzie, ze świeżym cynamonem. Mam wrażenie, że wtedy zjadłam tyle kawałków placka z jabłkami, że wrażeń starczyło mi aż po dziś dzień. Poza tym ostatnimi czasy stałam się bardzo wybredna, więc każde ciasto, które nawet nie byłoby w połowie tak dobre, jak wypiek pani Krysi, nie zasługuje na moją uwagę. Więc szarlotki piekę tylko wtedy, gdy muszę, albo kiedy przyniesione ze sklepu papierówki proszą o zjedzenie w trybie natychmiastowym.

Dzisiejsze ciasto przyprawiłam dodatkowo rozmarynem, który ostatnio znów zawrócił mi w głowie. Dodawałam go już do lodów wiśniowych, a w kolejce czeka także focaccia z tym ziołem i kilka słodkich wypieków. Akurat do tej szarlotki rozmaryn pasuje idealnie, podkreśla kwaśność jabłek i nadaje pięknego, jesiennego aromatu. Łasuchy niech robią od razu z podwójnych proporcji, a reszta niech spróbuje choć kawałka tego wypieku.


środa, 24 czerwca 2015

Wegański zielony chłodnik

Zaczęło się lato, a pogoda zdaje się mieć to w nosie. Co prawda, w tym miesiącu było już parę ciepłych dni, jednak ostatnimi czasy musiałam wyciągnąć z dna szafy sweter, by nie zamarznąć na kość. Wiem, że pewnie w wielu miastach aura także nie sprzyja robieniu chłodników, jednak nie mogłabym zatrzymać tego przepisu dla siebie. Ta zupa będzie wspaniałą opcją dla wszystkich leniuchów, którzy nie lubią spędzać długich godzin w kuchni, a także dla tych, którzy cenią sobie świeże aromaty i uwielbiają zielony kolor na talerzu! Choć zupa jest bardzo prosta w przygotowaniu, to takie połączenie aromatów na długo zostaje w pamięci. Najlepiej smakuje po kilku godzinach spędzonych w lodówce, gdy wszystkie smaki dokładnie się przegryzą. Mam nadzieję, że tym krótkim wstępem zachęciłam Was do złapania za zeszyty i zapisania przepisu na cieplejsze dni!


czwartek, 18 czerwca 2015

Wegańskie placki ze świeżym groszkiem

Jakiś czas temu woda z puszki po cieciorce zaczęła robić szał w wegańskiej blogosferze. Okazało się, że płyn, który przez wiele lat wszyscy wylewali z obrzydzeniem do zlewów, ma właściwości bardzo podobne do kurzego białka – świetnie się ubija i nadaje do tworzenia wielu deserów. Ja także poczyniłam już kilka rodzajów ciast, placków i przymierzałam się nawet do zrobienia bezy, której głównym składnikiem była owa woda z puszki. Wypieki z tym produktem są na tyle ciekawe, że nie idzie poznać po smaku, co jest odpowiedzialne za spulchnienie i nadanie miękkości. Podczas obróbki termicznej aqua faba (czyli wspomniana przeze mnie woda) traci swój charakterystyczny zapach i smak. Niedługo podzielę się z Wami słodkimi przepisami, których głównym składnikiem będzie ta woda, jednak dzisiaj zapraszam Was na placki, które podbiły ostatnio nasze serca. Miękkie okrąglaki ze świeżym groszkiem i odrobiną rozmarynu nadają się idealnie na piknikową przekąskę albo leniwe śniadanie podane na tarasie. Koniecznie ich spróbujcie!

wegańskie placki

czwartek, 28 maja 2015

Pizza z białym, wegańskim sosem i szparagami

Po włosku potrafię powiedzieć trzy słowa: pizza, spaghetti i cappuccino. Jako jeden z większych kluchożerców miałabym ogromny problem, by wybrać ulubioną włoską potrawę, którą można z łatwością zweganizować. Przecież świat byłby tak smutny bez makaronu czy cienkiego ciasta drożdżowego z nadzieniem.
Chociaż oczy zaczynają mi się świecić na myśl o pizzy z toną dodatków, które przykryte są serem (wegańskim, oczywiście) i świeżą zieleniną, to wiosną stawiam na ekstrawaganckie opcje. Sos, zamiast przybierać czerwoną barwę, jest biało-zielony, na wierzchu nie ma sera i kukurydzy, a za to rumienią się szparagi i cebula. Bo mamy wiosnę, a maj obfituje w warzywa, za którymi niedługo będę tęsknić. I tutaj, w Gdańsku, mogę sobie pozwolić na taką bezczelną modyfikację, bo mam pewność, że żadna Włoszka nie zdzieli mnie za to wałkiem po głowie. ;)

sobota, 9 maja 2015

Wegańska tarta z tofu i szparagami

Są takie dni, kiedy gotuje się tylko dla siebie. Wyciąga się ulubione składniki z szafek, nie odkłada niczego, o czym druga osoba mówi, że jest fe, bo przecież o to chodzi, by dzisiaj smakowało kucharzowi. Liczy się tylko przyjemność z jednoosobowych dań, które się zna i ubóstwia. Albo tworzy się nowe przepisy, na bazie poznanych wcześniej połączeń. Potem nakrywa się stół, siada wygodnie na ulubionym stołku i w spokoju je obiad. Wymarzony, wiosenny, koniecznie z zielonymi akcentami.
Taka jest dzisiejsza, jednoosobowa tarta. Kruche ciasto, ziołowy serek i zielone badyle, za którymi tęsknię przez 11 miesięcy, by w maju objadać się nimi do oporu. Kiedyś nienawidziłam pieczenia tart, ale ostatnio wszystko, o czym pomyślę, bardzo dobrze się z nimi łączy. Na słodko czy słono, bez różnicy. Ważne, by czuć było wiosnę i miłość na talerzu.

wtorek, 21 kwietnia 2015

Pesto z młodej pokrzywy

Kto choć trochę mnie za, ten wie, że mam małego hopla na punkcie zbierania roślin. W kwietniu, kiedy wszystko zaczyna nabierać intensywnie zielonego koloru, a na łąkach zaczynają pojawiać się kwiaty (część także jest jadalna!), dostaję oczopląsu i nie wiem, za co mam się zabrać. W tym okresie najchętniej rzuciłabym wszystkie obowiązki, złapała zielnik pod pachę i całymi dniami maszerowała w poszukiwaniu najpiękniejszych okazów (niczym prawa ręka Paszczaka). Dzisiaj powiem Wam trochę o pokrzywie, jednej z najmniej docenianych roślin (moim zdaniem, oczywiście). Bo to, że można pić przygotowane z niej napary wiedzą wszyscy, ale jak ją zjeść?

jak jeść pokrzywę