Styczeń był dla mnie miesiącem dość... specyficznym. Z jednej strony czułam siłę i potrzebę by zwiedzać, sprawdzać, szukać, analizować, a z drugiej byłam bardzo zmęczona sesją, niepowodzeniami i jakimś zimowym rozmemłaniem. Wygrzewałam się przy piecu, czytałam książki, załatwiałam miliony spraw jednocześnie. Nauczyłam się, co sprawia mi przyjemność, a czego już robić nie lubię (co uważam za istotne, jeśli nie chce się marnować wiecznie czasu). W tym miesiącu postanowiłam także zmienić formułę podsumowania – mam nadzieję, że Wam się spodoba!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubieńcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubieńcy. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 31 stycznia 2016
środa, 30 grudnia 2015
Ulubione w 2015 roku
Lubię podsumowania, bo najczęściej wspomina się w nich tylko to, co dobre. W odchodzącym już roku działo się tyle, że aż nie mogę uwierzyć, że zdarzało mi się mówić „Nudzi mi się. Zrobimy coś szalonego?”. Sporo nauki, wiele wrażeń, obcowania ze sztuką, odpowiedzialności i trudnych decyzji – to już za mną. Oprócz tego w minionym roku udało mi się zadbać o MASZU najlepiej, jak tylko mogłam, czego najlepszym dowodem jest 127 napisanych przeze mnie notek, tona zdjęć na instagramie, moje gorzkie żale na fanpejdżu i to, że wciąż chce się Wam mnie czytać.
niedziela, 29 listopada 2015
Ulubione w listopadzie
Bardziej spostrzegawczy czytelnicy bloga pewnie zauważyli, że nie pojawiło się podsumowanie października. Nie zapomniałam o nim, jednak planowałam bardziej rozbudowany wpis – oczywiście, na planach się zakończyło, a mój pomysł zrealizuję pewnie za rok. W ramach zadośćuczynienia dzisiejszy wpis będzie dłuższy, bogatszy i jeszcze bardziej wypasiony. A co mi tam!
czwartek, 1 października 2015
Ulubione we wrześniu
Wrzesień mógłby trwać cały rok. Obyłabym się bez stycznia, oddałabym wszystkie święta i nawet nie byłoby mi żal wiosennych nowalijek, gdybym codziennie mogła kąpać się we wrześniowym słońcu. Ten miesiąc już od paru lat jest dla mnie magiczny i zauważyłam, że nie tylko u mnie budzi tak pozytywne emocje. Czy Wy też zwróciliście uwagę, że właśnie wczesną jesienią ludzie są pogodniejsi i o wiele częściej się uśmiechają? Szkoda tylko, że wrzesień ma jedynie 30 dni, a każdy z nich upływa bardzo szybko. Aby choć trochę umilić sobie przywitanie października, przygotowałam spis rzeczy, które polubiłam w zeszłym miesiącu. Mam nadzieję, że choć trochę Was zainspirują.
poniedziałek, 31 sierpnia 2015
Ulubione w sierpniu
Sierpień był znów zwariowany; choć nie podróżowałam dużo (w porównaniu do zeszłego roku to w ogóle można powiedzieć, że ciągle siedzę na miejscu), to ten miesiąc dał mi odrobinę w kość. Dużo energii poświęciłam na przemyślenia o przyszłości bloga (szykujcie się na zmiany, bo to nieuniknione), dopracowywanie moich treningów i przeprowadzkę mojego kota (kto jeszcze nie wie, w końcu ściągnęłam Borys do Gdańska, a ona odwdzięczyła się podbiciem serc współpasażerek w PKP). Do tego dodajcie masę spotkań z dawno niewidzianymi ludźmi, kawiarnie, trochę słońca i ot, oto mój sierpień. Mam parę rzeczy do polecenia i nadzieję, że Wam się spodobają!
poniedziałek, 3 sierpnia 2015
Ulubione w lipcu
Lipiec okazał się być z jednej strony bardzo inspirującym miesiącem, a z drugiej bardzo trudnym i nieciekawym. Nie brakowało w nim słodkich owoców, cierpliwych ludzi i odrobiny niepewności. Załatwiłam dużo spraw, nabrałam sił do nauki i zrezygnowałam z rzeczy, które były ponad moje siły. Jedyne, czego mi zabrakło, to wyjazdów i spontanicznych wypadów z aparatem; obiecałam sobie, że w lipcu postaram się pomieszkać trochę w domu i skupić na tym, co ważne, jednak okazało się, że kompletnie mi to nie wychodzi. Gdy mam wiele zajęć, o wiele łatwiej jest mi gospodarować czasem tak, by na wszystko znaleźć chwilę. Wycieczki mam zamiar nadrobić to w sierpniu, a tymczasem zapraszam Was na spis tych rzeczy, które urzekły mnie w minionym miesiącu.
niedziela, 5 lipca 2015
Ulubione w czerwcu
Czerwiec się już skończył, a szkoda, bo to jeden z moich ulubionych miesięcy. Choć czas znowu mi się skurczył, dałam radę pomieszkać trochę w różnych miastach, zaliczyć sesję egzaminacyjną, przyłożyć się do treningów i nacieszyć kaszubskimi truskawkami. Lipiec także zapowiada się intensywnie, choć nie tak objazdowo. Mam zamiar skupić się przede wszystkim na blogu, co mam nadzieję, będzie odczuwalne. Tymczasem zapraszam Was do poczytania, co polubiłam w ostatnim miesiącu.
środa, 3 czerwca 2015
Ulubione w maju
Maj był dla mnie niesamowicie stresujący i pracowity. Jeszcze nie zdążyłam dobrze odpocząć po wypadzie do Warszawy, bo co rusz coś się dzieje. Studia, praca i treningi też dały mi odrobinę w kość, ale właściwie to lubię takie życie. Dynamiczne, zaskakujące i spontaniczne. Znalazło się nawet paru ulubieńców, o których koniecznie muszę Wam opowiedzieć. Jesteście ciekawi?
poniedziałek, 4 maja 2015
Ulubione w kwietniu
Kwiecień był dla mnie bardzo intensywny, znów pełen niezapowiedzianych wyjazdów i wizyt. Praktycznie nie było czasu na nudę, siedzenie w domu czy głębszy oddech. Ulubionych produktów i miejsc zebrałoby się pewnie sporo (a jeszcze więcej książek!), ale postanowiłam wybrać dla Was te najlepsze, które na długo zapadają w pamięć.
wtorek, 7 kwietnia 2015
Ulubione w marcu
Pierwszy tydzień kwietnia już za nami, a ja wciąż nie podsumowałam marca! Nie wiem, jak Wy, ale ja mam wielką dziurę w pamięci, kiedy tylko próbuję sobie przypomnieć, co działo się w tym miesiącu. Marzec to dla mnie zawsze miesiąc-widmo, który szybko przychodzi, daje nadzieję na piękną wiosnę (a później brutalnie ją odbiera) i jeszcze szybciej odchodzi, niczym primaaprilisowy psikus. Dobrze, że na pamiątkę zawsze pozostają zdjęcia i wspomnienia dobrego jedzenia. Jesteście ciekawi, co u mnie ostatnio słychać?
wtorek, 3 marca 2015
Ulubione w lutym
Najkrótszy miesiąc w roku okazał się być bardzo intensywny! Choć to tylko 28 dni, działo się bardzo, bardzo dużo. Mam wrażenie, że zrobiłam gigantyczny postęp, jeśli chodzi o bloga, chociaż pewnie większość ludzi by się z tego śmiała. W każdym razie: w lutym padł rekord wejść na MASZU jednego dnia, dokładnie było to po opublikowaniu notki jak być złym weganinem. Naprawdę, zbierałam szczękę z podłogi, bo bałam się, że plotę jak potłuczona (właściwie to mam to wrażenie zawsze, kiedy dłużej o czymś mówię). Hmm... kto wie, może zaskoczycie mnie jeszcze bardziej i wpadnie Was tu więcej w marcu? Dobra, nie o tym. Oto lista ulubionych w lutym!
poniedziałek, 2 lutego 2015
Ulubione w styczniu
Aleeee się działo w styczniu! Szykując ten wpis nie mogłam uwierzyć, że zimowy miesiąc (który zazwyczaj spędzałam pod kołdrą) może być aż tak aktywny. Nie wiem, jak Wasze postanowienia noworoczne, ale ja trzymam się dziarsko. Wciąż staram się nie kupować żywności zawierającej olej palmowy, codziennie poświęcam choć kilkanaście minut na jogę i ćwiczę siłowo. Przy tak dobrej energii, jaka mi towarzyszy, nawet sesja nie wydaje się być straszna.
niedziela, 4 stycznia 2015
Ulubione w grudniu
Styczeń już się zadomowił, a ja wciąż jestem myślami w grudniu. Podsumowuję co mi się udało, co nie wyszło, nad czym mogę jeszcze popracować. Wiem, że wielu z Was właśnie teraz stawia czoła realizacji postanowień i przyznam po cichu, że ja też to robię. Chciałabym, by ten rok był jeszcze lepszy i wypełniony po brzegi radością. Ale nie o tym dziś chciałabym mówić. Spisałam ostatnio, co fajnego przydarzyło się w poprzednim miesiącu. Jeśli jesteście tego ciekawi – zapraszam do lektury!


wtorek, 2 grudnia 2014
Ulubione w listopadzie
Uwielbiam wszelkie podsumowania,
przydatne linki i inne tego typu spisy na blogach. Inspirują mnie,
uczą, często bawią. Postanowiłam, że także wprowadzę ten
zwyczaj na MASZU. Nie chcę jednak, by odbiegał on za bardzo od
tematyki około kuchennej, dlatego
też będą to ulubieńcy miesiąca – ale, uwaga – związani z
tematyką wegańską. Będzie to spis tego co jem, gdzie bywam, co
odkrywam. Gotowi?
Subskrybuj:
Posty (Atom)











