PRZENOSINY

Zapraszam na mojego nowego bloga http://klaudiaosiak.pl oraz na newsletter!

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Postanowienia 2016: spróbuj weganizmu!

Wiecie, co oznacza koniec roku? Oprócz imprezy z buzującymi napojami, Krzysztofem Ibiszem w Polsacie i dojadaniem poświątecznych resztek, jest jeszcze jedna ważna sprawa – postanowienia noworoczne. Rok temu przekonywałam Was, że postanowienie zmiany diety na wege wcale nie jest takie trudne do zrealizowania i dalej uważam, że tak jest! Poza tym w zeszłorocznej notce podałam parę linków, które uważam za pomocne dla wszystkich tych, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z roślinami.


W tym roku jednak wychodzę z odrobinę innego założenia – nie chcę przekonywać Was do całkowitej zmiany swojego sposobu jedzenia. Dziś chcę Was zachęcić, byście w swojej codziennej diecie zamieścili choć jeden wegański posiłek. Nie dwa, nie wszystkie, jeden (oczywiście, bardziej zaznajomieni z kuchnią roślinną mogą pokusić się o więcej). Niezależnie od tego jaki tryb życia prowadzicie, ile czasu poświęcacie na jedzenie i gotowanie, jaka jest wasza płeć, zainteresowania, cokolwiek. Nie liczy się także to, ile mięsa czy nabiału zjecie poza tym posiłkiem. Jeden ma być złożony wyłącznie z roślin. Każdego dnia. Dlaczego? Otóż zostało udowodnione, że większość wegetarian i wegan po pewnym czasie wraca do starych nawyków żywieniowych. A gdyby każdy człowiek w minimalnym stopniu zrezygnował z jedzenia mięsa i produktów odzwierzęcych, przyniosłoby to o wiele lepsze rezultaty (mowa jest tu nie tylko o zdrowiu i samopoczuciu, ale także o korzyściach dla planety).

Jak podają badania, gdyby w Stanach Zjednoczonych każdy Amerykanin zrezygnował z jednego mięsnego posiłku tygodniowo (!), ocaliłoby to 450 milionów krów każdego roku. Aby sami weganie osiągnęli taki wynik, potrzeba by ich było 4,5 miliona. Choć pokazane przeze mnie dane nie dotyczą Europy, to – wbrew powszechnej opinii – statystyki na naszym kontynencie wyglądałyby bardzo podobnie; wszak wciąż wiele osób jada mięso i nie czuje potrzeby rezygnacji z niego.

Jeśli podejmiecie się tego wyzwania w przyszłym roku to pamiętajcie, że macie tonę możliwości! W porannej owsiance wystarczy podmienić mleko krowie na sojowe, kanapki do pracy posmarować ekspresową pastą fasolową, na obiad upiec warzywa albo przygotować warzywne curry, a na kolację zjeść lekką sałatkę. Inspiracji możecie szukać na blogach, w książkach kucharskich i... we własnej lodówce! Na pewno macie tam rzeczy, które z łatwością mogą stać się wegańskim posiłkiem. Inne – jak wspomniane wcześniej mleko – można szybko i łatwo podmienić na roślinną opcję.

Choć początkowo mogłoby się wydawać, że jest to trudne zadanie, to po chwili zastanowienia na pewno przyznacie mi rację, że nawet zagorzali mięsożercy dadzą radę. W końcu nie proszę Was o schudnięcie 50 kg albo pobicie własnego rekordu w rzucie oszczepem. To tylko jeden posiłek. Nie ma tu rzucania się na głęboką wodę, rozpaczliwego poszukiwania smaku ukochanych parówek czy salami. Nawet jedząc na mieście da się znaleźć roślinne opcje (chociażby frytki), więc wymówka „za często jadam na mieście” odpada. Dozwolone są pierogi z kapustą i grzybami (te poświąteczne ;)), alkohol, masło orzechowe, wędliny sojowe i wszystko inne, co jest zrobione z roślin, a wpadnie Wam w ręce. Warzywa, owoce, kasze, strączki, pieczywo, oleje, orzechy – wszystko to jak najbardziej się nadaje.

Jeśli wciąż nie jesteście przekonani, odsyłam Was do przygotowanego przeze mnie wegańskiego startera. Znajdziecie w nim teksty, które napisałam, by pomóc wszystkim tym, którzy nie wiedzą od czego zacząć.


Mam nadzieję, że choć trochę Was zmotywowałam i spróbujecie diety wegańskiej. Nie jest to nic trudnego – wystarczy zacząć, a potem będzie już tylko lepiej.  


10 komentarzy:

  1. Świetna inicjatywa :) jestem za :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Ty, jako wzorowa wegetarianka, nie powinnaś mieć problemu z minimum dwoma roślinnymi posiłkami. :)

      Usuń
  2. Oo, bardzo podoba mi się ten pomysł, zwłaszcza dla osób, u których zawartość produktów roślinnych w diecie jest uboga. Ja chyba dostosuję to do siebie jako wegetarianki i ograniczę po prostu ilość zjadanego nabiału do 1-2 posiłków :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Jestem ciekawa, jak Ci pójdzie. :)

      Usuń
  3. Prawdę mówiąc coraz częściej w moim jadłospisie jest roślinnych przepisów. Jestem wegetarianką, jednak wiem (jaka pewność :D ), że przejdę na weganizm po prostu robię to małymi krokami. Chociaż wyrzucenie mięsa przyszło mi bez większego problemu. W tym roku już chce mieć jakieś postanowienia i co ważniejsze chce je utrzymać i spełnić w praktyce, a nie tylko w teorii. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie! W takim razie mocno trzymam kciuki za spełnianie postanowień! :)

      Usuń
  4. Bardzo fajny pomysł ;)Ja się staram, żeby jak najwięcej dań jakie jem w ciągu dnia było wegańskich, więc jedno, to dla mnie nie problem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc może spróbujesz weganizmu w wersji pełnej? Np. jeden dzień w tygodniu? :)

      Usuń
  5. Dla mnie nie są problemem wegańskie posiłki. Już od października ubiegłego roku przestałam sama kupować wszelki nabiał, natomiast czasem zdarzają mi się jeszcze potknięcia, gdy ktoś mnie częstuje, np. ukochanymi M&M'sami :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do M&Msów, to każdy ma jakieś słabości i chyba lepiej o tym myśleć w ten sposób, niż jak o potknięciach. ;) W każdym razie, gratuluję tylu miesięcy bez nabiału i trzymam kciuki za kolejne!

      Usuń